Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Dean Spielmann przedstawił 3 września 2026 r. istotną opinię w sprawie C-393/25 dotyczącą kredytu konsumenckiego. Stanowisko może mieć duże znaczenie dla spraw, w których przeciwko konsumentowi został już wydany prawomocny wyrok lub nakaz zapłaty, ale sąd wcześniej nie przeprowadził rzeczywistej kontroli przestrzegania obowiązków wynikających z prawa konsumenckiego.
Najważniejszy wniosek jest prosty: samo to, że wcześniejszy sąd teoretycznie mógł zbadać naruszenie, nie oznacza jeszcze, że konsument otrzymał ochronę wymaganą przez prawo Unii. Kontrola musi zostać rzeczywiście przeprowadzona.
Sprawa dotyczyła badania zdolności kredytowej
Przed udzieleniem kredytu konsumenckiego kredytodawca ma obowiązek ocenić zdolność kredytową klienta. Wynika to z art. 8 dyrektywy 2008/48.
W sprawie C-393/25 problem polegał na tym, że wobec konsumenta istniał już tytuł pozwalający prowadzić egzekucję, natomiast wcześniej nie zbadano rzeczywiście, czy kredytodawca prawidłowo wykonał obowiązek oceny zdolności kredytowej.
Powstało pytanie, czy prawomocność wcześniejszego rozstrzygnięcia może całkowicie uniemożliwić późniejszą kontrolę.
Zdaniem Rzecznika Generalnego – nie zawsze.
Liczy się rzeczywista kontrola, a nie tylko możliwość jej przeprowadzenia
To najbardziej istotny fragment opinii.
Rzecznik Generalny wskazał, że dla zapewnienia skutecznej ochrony konsumenta nie wystarczy stwierdzić, iż miał on wcześniej możliwość podniesienia zarzutu albo że sąd teoretycznie mógł zbadać daną kwestię.
Jeżeli kontrola wymagana przez prawo Unii w rzeczywistości nie została przeprowadzona, przepisy krajowe dotyczące prawomocności nie powinny automatycznie uniemożliwiać jej dokonania na późniejszym etapie.
W określonych warunkach także sąd egzekucyjny powinien więc mieć możliwość sprawdzenia, czy przedsiębiorca przestrzegał obowiązków chroniących konsumenta.
Bierność konsumenta nie musi oznaczać utraty ochrony
Stanowisko wpisuje się w utrwalający się kierunek orzecznictwa TSUE, zgodnie z którym system ochrony konsumenta nie może zakładać, że konsument zna wszystkie swoje prawa i potrafi samodzielnie sformułować odpowiednie zarzuty.
Dotyczy to szczególnie postępowań zakończonych nakazami zapłaty, wyrokami zaocznymi lub innymi orzeczeniami wydanymi bez rzeczywistego zbadania stosunku konsumenckiego.
Jeżeli sąd nigdy nie przeprowadził wymaganej kontroli, sama bierność konsumenta nie powinna automatycznie legalizować skutków naruszenia prawa unijnego.
Czy oznacza to sankcję kredytu darmowego w Polsce?
Nie bezpośrednio.
Sprawa C-393/25 dotyczy obowiązku badania zdolności kredytowej. W Polsce obowiązek ten wynika z art. 9 ustawy o kredycie konsumenckim.
Art. 45 u.k.k., określający przesłanki sankcji kredytu darmowego, nie wymienia jednak naruszenia art. 9 jako samodzielnej podstawy zastosowania SKD.
Nie można więc na podstawie samej opinii twierdzić, że każde nieprawidłowe zbadanie zdolności kredytowej powoduje w Polsce automatycznie utratę przez bank prawa do odsetek i kosztów.
Znaczenie opinii dla polskich spraw jest przede wszystkim procesowe.
Ważny argument dla kontroli z urzędu
C-393/25 wzmacnia stanowisko, zgodnie z którym sąd powinien zapewnić rzeczywistą ochronę konsumencką, nawet jeżeli sam konsument wcześniej nie sformułował wszystkich możliwych zarzutów.
Ma to znaczenie także dla toczących się przed TSUE polskich spraw dotyczących sankcji kredytu darmowego.
Szczególnie interesujące jest zestawienie tej opinii ze sprawą C-889/26, Korbuś, w której polski sąd pyta, czy sankcja kredytu darmowego może zostać zastosowana z urzędu nawet wtedy, gdy konsument pozostaje całkowicie bierny.
Obie sprawy dotyczą różnych przepisów, ale wspólny jest podstawowy problem: czy ochrona wynikająca z prawa UE może zależeć wyłącznie od aktywności i wiedzy konsumenta.
Znaczenie dla prawomocnych nakazów i postępowań egzekucyjnych
Jeżeli TSUE podzieli opinię Rzecznika Generalnego, jej największe znaczenie może dotyczyć postępowań, w których przedsiębiorca posiada już prawomocny tytuł przeciwko konsumentowi.
Kluczowe stanie się wtedy ustalenie, czy w postępowaniu prowadzącym do wydania tego tytułu rzeczywiście przeprowadzono wymaganą prawem UE kontrolę.
Jeżeli z akt i uzasadnienia orzeczenia nie wynika, że sąd zbadał określone obowiązki przedsiębiorcy, sama prawomocność może nie wystarczyć do definitywnego zamknięcia tej kwestii.
To potencjalnie ważne także dla starszych spraw, w których nakazy zapłaty były wydawane przede wszystkim na podstawie dokumentów przedstawionych przez kredytodawcę, bez pogłębionej analizy umowy konsumenckiej.
Na razie jest to opinia, a nie wyrok
Trzeba jednak zachować istotne zastrzeżenie. Stanowisko Deana Spielmanna jest opinią Rzecznika Generalnego, a nie wyrokiem Trybunału.
TSUE nie jest formalnie związany opinią i dopiero przyszły wyrok przesądzi wykładnię prawa Unii.
Już teraz opinia C-393/25 stanowi jednak istotny argument za tezą, że w sprawach konsumenckich nie wystarcza formalna możliwość kontroli. Ochrona przewidziana przez prawo UE wymaga, aby kontrola rzeczywiście została przeprowadzona.
Jeżeli TSUE zaakceptuje takie podejście, może to mieć znaczenie znacznie wykraczające poza sam obowiązek badania zdolności kredytowej – szczególnie w sporach dotyczących prawomocnych nakazów zapłaty, egzekucji oraz zakresu obowiązków sądu działającego z urzędu.
